i to śmiertelnie obrażone posągi
Jak Zuzia jeszcze była w miarę strawna
bo jedynie ze wstrętem odwracała głowę w drugą stronę na mój widok
tak Melba przestraszyła mnie nie na żarty
bo oprócz darcia nosa
dodała jeszcze cały repertuar buntowniczych zachowań, siedziała z wściekła miną
warczała i fuczała
a każdy, kto ośmielił się do niej zbliżyć dostawał z otwartej
Najczęściej była to Marysia, która bardzo chciała się po takiej długiej nieobecności do mamy przytulić a zamiast czułości maminych dostawała same łajanki
Na szczęście wczoraj Melbie w końcu złość przeszła, najpierw dopadła Maryśkę i wymemlała ją od stóp do głów
a potem mnie i jak gdyby nigdy nic wywaliła brzusio do mizianek
Zuzanna widząc, że Melbie przeszło też uznała, że czas na udawanie posąga już minął i przydrałowała po należną sobie porcję czułości


Ja dumnie dzierżyłam
Tinusia wygrała z Maryśką
a jutro od poranka czekają je kolejne atrakcje 

