obie nie tylko juz niczego się nie obawiają, ale do tego swoich Dużych zamęczają czułościami
skoro Tina po trzech dniach doszła do takich wniosków, to znaczy to tylko jedno: jest szczęśliwa
A my spędziliśmy miło - pod względem towarzyskim
czas na wystawie w Bielsku
Sama w życiu nie dałabym rady wystawić czterech kotów
Za to sędziowanie pozostawi niesmak u mnie na bardzo długi czas, nie chce mi się tego komentować, bo szkoda mojego cennego czasu na to
Straszydło 2xEX1, Katmandu 2xEX1, Hollywoodka EX4
i EX3, Sierra 2xEX2
Straszydło, co chyba dla mnie zdecydowanie bardziej cenne, zrobiło duże wrażenie na znajomej hodowczyni ze Słowacji, która nie mogła od niej oczu oderwać i wracała do niej kilka razy zachwycając się urodą mojego Straszydła
Kotom generalnie cała ta impreza się nie spodobała, co postanowiły dość dobitnie zademonstrować już w drodze pierwszego dnia i tak, Holly zrobiła qpę w transporterze a potem sie pluła i Kathmandu - bardzo obficie zresztą
Straszydło też pluło tak, ze siebie zapluło od stóp do głów i trochę jeszcze dla Sierry zostało
Drugiego dnia się wycwaniłam i każdy jechał osobno... mając na szyi zawiązanym gustowny, pomarańczowy śliniak
W ramach rekompensaty za straty moralne zakupiłam kotom trzy poduszki, kilka zabawek i chyba z 15 piórek, wstążek i czort wie czego tam jeszcze, a żeby mi ta wyprawa została już całkiem wybaczona, przez zaplute kocie towarzystwo, kupiłam do kompletu drapak z RUFI
Koty, twierdzą, że zakupy trafione
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz