Rano gdy puściłam go do rodzeństwa, mało chałupy nie rozniósł - w końcu stracił tak dużo czasu na jakieś tam głupotki, zamiast spędzać czas na zabawie jak porządnemu kotu przystało
No i to by było na tyle w kwestii rekonwalescencji Hulka

A na razie dorwałam aparat, co prawda z lampą
ale co mi tam, z lampą też mogę czasem co pśtryknąć
Trzy gracje, czyli Maryśka, Demiszon i Gabiszon

Onysiek, na razie ciągle chudy i bez portek
ale już 60 dkg cięższy od pozbycia sie zbędnego jajecznego balastu

Floruś


Onyś z wytrzeszczem


Florian nie chce na to patrzeć

No ale o co chodzi

zaś dumny Demiszon

i Fleurynka w zwisie, czyli tak jak lubi najbardziej

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz