Gdy zdjęłam jej kaftan lizała się jak oszalała, no ale zagryzłam palce i dałam jej spokój, w końcu niczego innego się nie spodziewałam po uwięzieniu, jak dokładnego umycia się po paskudnych lekarstwach i jeszcze bardziej paskudnym kaftanie
, ale ile razy jej do brzuszka zaglądam, to od razu zaś się szoruje
i nie wiem czy to z mojego zaglądania czy dalej jej coś dokucza
Zuzia przy każdym moim podejrzanym ruchu daje dyla pod łóżko
co chwilkę urządza dzikie tańce
Kurcze, mam nadzieję, że już nie będę musiała jej w kaftan z powrotem wsadzać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz