Wzięłam urlop, koty głodziłam od wczoraj i to nie tylko małe ale i duże - a co solidarność musi być
zapakowałam dziś D-maluszki do transportera i udałam się do kliniki.... a tam, niespodzianka - mają awarię prądu i to poważną, bo jakiś główny kabel został przecięty i pół dzielnicy bez prądu zostało
Nawet nie mieli mnie jak zawiadomić, bo namiary do mnie w komputerze, a komputer bez prądu jakoś działać nie chciał
Maluchom wycieczka nie podobała się ani trochę
w transporterze robiły wielkie oczy
a po powrocie do domu od razu poszły spać, szczęśliwe, że już z powrotem są w swoim domku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz