Urodziły się w 64 dniu ciąży, Marysia do porodu szykowała się już od godziny 10.30 rano
no ale po moich usilnych perswazjach postanowiła poczekać, aż ciocia DoBo skończy pracę
by nabrać sił na poród
Marysia po prostu była zdania, że ona do porodu musi wyszykować się jak na bal i szorowała się i szorowała, co by lśnić przykładem dzieciom już od pierwszych chwil ich życia
Na ich widok DoBo ze stoickim spokojem stwierdziła, no toż to Pixie i Dixie wypisz wymaluj
Pixie i Dixie to oczywiście nie kto inny jak Debbie Sue
i Dessie Lou
Chwilkę później urodził się Dustinek
czyli Dustin Duke
Ostatnia urodziła się Demi Di
była malutka, malusieńka... jej waga przyprawiła mnie o stan przedzawałowy, bo Demi ważyła zaledwie 65 g
Według mojej wiedzy szansa, ze kociątko o tej wadze przeżyje, do największych nie należą... ale Demi udowodniła mi, że nie ma żadnych pewników i od pierwszych chwil najbardziej zamaszyście z rodzeństwa wymachiwała łapusiami, cienkimi jak patyczki zresztą
wrzeszczała wniebogłosy i pchała się do cycusiów z siłą tarana
Demi jest nadal najmniejsza z rodzeństwa, ale goni ich przepięknie
Od pierwszych chwil stanowi parę z Dustinkiem, który do maleństw absolutnie nie należy
bo łeb jak sklep, brzucho jak piłka plażowa, łapska jak u tygrysa... no a maleńka Demi właśnie z Dustinkiem rywalizowała o ulubione cycusie
i wynik tych walk to był zawsze remis, raz ustępowała Demi, a raz Dustinek, no bo pod gradem ciosów zadawanych przez pchłę jednak nawet bambaryła musiał ustąpić
Moje myszy
stanowiły parę zdecydowanie bardziej zgodną, choć w pewnym momencie Dessie miała przeokropnie podrapaną główkę Marysia w roli matki okazała się po prostu genialna
Bałam się jak to będzie, bo jak by na to nie patrzeć, to jej pierwsze dzieci i Melbusia dała mi przecież nieźle popalić, każąc trzymać się non stop za łapkę i leżeć obok niej z głowa w kojcu przez całe pierwsze 4 tygodnie... ale Marysia nic a nic w tej kwestii w mamę się nie wdała i od pierwszych chwil zarządziła, że to ona jest matką, to ona się będzie dziećmi zajmowała i bardzo grzecznie mnie prosi, żebym była tak łaskawa i jej nie przeszkadzała
Od samego początku nie mogłam nawet maluchom pomóc w dossaniu się do cycusiów, bo od razu się buntowały i krzyczały, że one siame
Cóż było robić
dałam Marysi i maluszkom wolną rękę i swoja działalność ograniczyłam do ważenia dwa razy na dobę i miziania małych stworków kiedy akurat nie spały i nie jadły
W poniedziałek maluchy oznajmiły, że czas na opuszczenie porodowej szafy
i teraz latają już po całym pokoju a do ich ulubionych miejsc należy piętrowy koszyczek - oczywiście na razie zajmują piętro dolne
i legowisko oponka
Marysia w tych pierwszych chwilach wzmożonej aktywności dzieci i ewidentnych oznak dorastania, odczuwała lekką konsternację
bo nagle straciła pełną kontrole nad dziećmi, no ale cóż innego jej zostało - musiała pogodzić się z tym co nieuniknione
i teraz już ze stoickim spokojem obserwuje brykanka dzieci leząc na ławie, albo na podłodze pod oknem a karmienia odbywają się albo na wspomnianej oponce, albo na samym środku dywanu Od poniedziałku tez dzieci pałaszują gerberka z wielkim smakiem zresztą
no a kto jest pierwszy przy talerzyku z gerberkiem - rzecz jasna maleńtas Demi
i pałaszuje aż jej się uszy trzęsą i ona tez jako jedyna jak na razie pije mleczko z talerzyka
dzielny maleńki żarłoczek
D-Tinweriniątka potrafią już skakać po małym drapaczku, zagryzać się nawzajem - tu też Demi daje popisy, jak wisi nie komu innemu, jak swojemu ulubionemu wielkiemu bratu na głowie i tłucze go ile wlezie
Potrafią też bawić się zabawkami, których już całkiem spora góra leży w ich pokoju, a najbardziej lubią gonić się pod ławą, gdzie leży jeszcze Zielony, więc najpierw są akrobacje na Zielonym, potem skok pod ławę, albo na głowę kogoś z rodzeństwa a następnie bieg na około D maluszki uwielbiają babcię Melbę
bo niby poznały ją całkiem niedawno, ale miłość i opieka Melbusi tak maluchy do niej przekonała, że traktują ją dokładnie tak samo jak własną mamę
Bardzo podobają im się tez wizyty wujostwa
i próbują zachecić C-Tinweriniątka do swoich ulubionych zabaw, ale troszkę im te zabawy wspólne jeszcze marnie wychodzą, bo jednak różnica wieku, wielkości i upodobań zabawowych jest jak na razie dość spora
Jak tylko wchodzę do ich pokoju, to choćby spały snem najbardziej głębokim
Podobnie jak C-Tinweriniątka, uważają, że moje nogi są wysoce atrakcyjne
i tak długo będą za mną biegać piskając
aż nie siądę na podłodze i wtedy dawaj wdrapywać się na te pańcine nogi, a za nogawki szarpać, a palce pańci obgryzać
Uwielbiają jak je pełną dłonią głaskam po całym ciałku z ogonkiem włącznie
uwielbiają jak je jednym palcem po brzusiach miziam
uwielbiają jak je za uszkiem skrobię, jak po pycholkach i brzusiach całuję
Strasznie kochane te moje maleńtaski
No a tak D-Tinweriniątka wyglądały w ubiegłą niedzielę
Tu z marnym skutkiem usiłowałam bąkom zrobić fotkę grupową




i pokazały mi w jak wielkim poważaniu one mają te moje usiłowania

Debbie Sue




Dessie Lou




Demi Di




Dustin Duke



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz