przez moich rodziców Maxiem - jamnikiem - wariatem
Co prawda obiecali, że przyjadą po niego za trzy godziny, ale jak na razie upłynęła połowa tego czasu, a ja mam już serdecznie dość
i siedzę jak na szpilkach uwięziona w towarzystwie tego małego gnoma a koty również uwięzione w drugiej części mieszkania Ale po kolei. Na początku wszystko układało się gładko, małe fokopodobne stworzonko przywitało się grzecznie z Joycką, potem z kotami... no normalnie sielanka ... do czasu gdy ten stwór (czyli jamnik
) nie zakochał się na amen... w Onyksiu
Najpierw go wymemlał
... a co później chciał zrobić... możecie się domyśleć
Niczego nieświadomy Onyks patrzył na niego z lekkim zdziwieniem, ale nie czekałam na ciąg dalszy, tylko zabrałam moje niewinne dzieciątko i posadziłam na drapaku, bo mała pokraczka, na krótkich łapkach tam na szczęście nie zdoła go dosięgnąć
Zrozpaczony Max wpadł w kompletny kociokwik.. i wtedy to już nawet dziewczynki zaczęły mu się podobać
Melba pierwsza zwiała na drapak, potem Zuzanka, którą wcześniej opętaniec gonił z kuchni do pokoju i z pokoju do kuchni.. Jedna Tinusia stanęła na wysokości zadania i nim zwiała, palnęła go na odlew i nawrzucała mu od najgorszych
Mądra dziewczynka 
Teraz Maxidło siedzi i jęczy, a w kuchni płacze Onyks

Oszaleć można...
A tu zakochany jamnik
I koci entuzjazm na widok psiego wariata
I koci entuzjazm na widok psiego wariata Spacerek z Maxiuniem też okazał się nie lada atrakcją
Rodzina nie zostawiła mi smyczy - bo przecież Maxiuś jest taki grzeczniutki
Ledwo klucha nogę podniosła i dawaj przebierać tymi swoimi krótkimi łapkami i do kotków Maxia ukochanych.. Ale byłam twarda, wzięłam go pod pachę ... i tak przez większość spacerku
, ale przegoniłam potworka jak należy i jak wrócił był odrobinkę spokojniejszy, ale tylko odrobinkę
Musiałam wyglądać niezwykle atrakcyjnie drałujac z grzeczną szkotką i kulfoniastym jamnikiem pod pachą
, ale co tam 
Rodzina nie zostawiła mi smyczy - bo przecież Maxiuś jest taki grzeczniutki
Ledwo klucha nogę podniosła i dawaj przebierać tymi swoimi krótkimi łapkami i do kotków Maxia ukochanych.. Ale byłam twarda, wzięłam go pod pachę ... i tak przez większość spacerku
, ale przegoniłam potworka jak należy i jak wrócił był odrobinkę spokojniejszy, ale tylko odrobinkę
Musiałam wyglądać niezwykle atrakcyjnie drałujac z grzeczną szkotką i kulfoniastym jamnikiem pod pachą
, ale co tam 
W tym wszystkim najbardziej wzruszyła mnie Zuzanka, toż mnie dziewczynka tak nie wita, jak wracam po ośmiu godzinach w pracy, jak dzisiaj po pół godzinnym zamknięciu
A apogeum miziastości nastąpiło gdy tylko zamknęły się drzwi za jamnikiem (w czułych objęciach mojej mamy
) mizianek, grzbiecików, baranków i dreptania nie było końca
jakby chciała mi powiedzieć: uwielbiam cię za to, że się tego bzidala pozbyłaś 
A apogeum miziastości nastąpiło gdy tylko zamknęły się drzwi za jamnikiem (w czułych objęciach mojej mamy
) mizianek, grzbiecików, baranków i dreptania nie było końca
jakby chciała mi powiedzieć: uwielbiam cię za to, że się tego bzidala pozbyłaś 


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz