i jakoś tak cicho w domu
a może to dlatego, że mała Julcia wszystkie koty wyganiała
Moje pierwsze dziecko pojechało do nowego domku. Mam wielką nadzieję, że będzie bardzo szczęśliwy z Gosią, Wojtkiem, Julcią i Goliashem
Agat urodził się trzeci i to dla niego musiałam stać się matką, bo Melbusia przy nim się pogubiła i nagle zupełnie nie wiedziała co ma robić. Do tego Agat był zalany, aż bańki noskiem i pysiem puszczał i musiałam szybko teorię wprowadzić w życie... Tak biedaka skutecznie odessałam, że aż go przytkało na moment
... no, może zrobiłam to średnio fachowo, ale za to skutecznie
Mojemu mikruskowi
brakuje zaledwie paru gram do 3 kilogramów
Agat wiedział, że dzisiaj jedzie do nowego domku... Najpierw jak wróciłam z pracy i szykowałam jedzonko, zamiast zawisnąć na mojej nodze, poszedł przytulić się do mamy
Przytulankom i wzajemnemu myciu pysiów nie było końca... no jak miski z jedzonkiem podałam to łakomstwo jednak wzięło górę nad czułościami
Potem Agat całkiem oszalał
wyglądało to tak jakby chciał na zapas wybawić się z siostrami
Biegał od jednej do drugiej i było wielkie tarmoszenie, zapasy i dzikie gonitwy. To posiłował się z Amelką, to podniósł głowę, zobaczył Maryśkę i dawaj ją podgryzać, potem znowu skok do Amelki i zaś do Marysi i tak w kółko. W końcu dzieciaki się jednak zmęczyły tą dziwaczną zabawą i dzięki temu udało mi się pśtryknąć im ostatnie wspólne foteczki. Agat właśnie wchodzi do swojego nowego domku... Bądź zawsze szczęśliwy mój maleńki

i do zobaczenia 
A oto ostatnie wspólne fotki Melbonyksiątek



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz