Trzeba mieć anielską cierpliwość a ja do cierpliwych to raczej nie należę... Najlepiej to mieć zdrowe zwierzaki i odwiedzać weta tylko przy okazji szczepień i takich tam... wtedy jest bardzo przyjemnie mieć do czynienia z weterynarzami...Dobrze chociaż, że moje maleństwo wcina aż mu się uszy trzęsą i przybiera na wadze
Chyba oczka mu się już całkiem otworzyły i wygląda teraz troszkę jak ET 
Od 3 godzin mój stary wet nie odbiera telefonu... No ale cierpliwa to ja może nie jestem, ale za to uparta jak osioł

Dodzwoniłam się
Tinusi mi żal
bardzo by chciała cały czas być przy maluchu... no ale to niemożliwe, więc wpuszczam ja w porach karmienia, asekuruję małego, żeby lizała tylko tam gdzie mu krzywdy nie zrobi i pozwalam jej potem troszkę z małym pospać, ale tylko pod moją kontrolą... Dobrze, że Tinka ma memlakowatą Maryśkę, na której może ćwiczyć matkowanie 
A Floruś już wie co dobre
i tylko się nastawia jeszcze tu i tu i tu
A tak w ogóle to niezwykle inteligentny chłopak
obfukał wczoraj jedną wetkę
fukadełko moje kochane
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz