W tym uszku był jeden z tych paskudnych ropnych wyprysków
wydawało mi się, ze już jest ok, ale może za wcześnie przestałam mu to uszko smarować... Faktem jest, że nie zajrzałam mu do tego ucha ze dwa dni
nie wiem, chyba się zasugerowałam tym, że wszędzie tak mu się wszystko pięknie zagoiło...Pocieszające jest to, że mały ma apetyt, poza wczorajszym 12 godzinnym przestojem przybiera na wadze całkiem przyzwoicie, potrafi już siedzieć jak normalny kot
i z całkiem sporym zapałem zwiedza dywan
A może jednak za wcześnie odstawiliśmy antybiotyk
...Floruś jest biedny, ale pańcia to głupia jak but
Nikt tak dobrze nie wie o tym jak ja, że to, że Florek żyje to tak naprawdę cud i nie zajrzeć mu do ucha przez dwa dni... to trzeba być po prostu kretynem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz