No ale przynajmniej kolejne hektolitry ropy z niego wypłynęły...Teraz znowu objadł się jak bąk i śpi

Maluch jest zainfekowany bardzo silnie dlatego walczymy z tym tak długo. Część syfu, z przeproszeniem, który w nim jest rozgania antybiotyk, a część znajduje ujście, najpierw przez te ropne wypryski na skórze, potem pępuszek a teraz te gruczoły. I twierdzą również, ze to dobrze, że organizm sam znajduje kolejne ujścia dla tej piekielnej ropy. Mam tylko nadzieję, że mają rację

A teraz mały przerywnik
Maryśka to niesamowita smarkata
Melba jest bardzo opiekuńcza, ale Marysia mimo wszystko bije ją na głowę w kwestii czułości
Co chwilę widzę ją jak się do kogoś przytula, to do mamy to do taty, nawet do łotra
Zuźki, no a jej obecne relacje z Tinką... a zresztą sami zobaczcie




A potem nastąpiło wielkie memlanie Tinki przez Maryśkę

A ja tak sobie właśnie kombinuję, żeby spróbować Maryśkę na cyce Tinki napuścić
Tinka jej na wszystko pozwala, to może i na to pozwoli
a może to by coś ruszyło u Tinusi
Tylko muszę z wprowadzeniem tego niecnego planu do jutra poczekać, żeby Tince najpierw zrobić badania z krwi czy u niej już stanu zapalnego na pewno nie ma 
Oj, dobrze by było, gdyby jednak Tinka mogła małego karmić, no dobra nie można chcieć za dużo... chociaż dokarmiać
No i do tego zaspokoić jego odruch ssania, bo już mamy z tym problemy... maluch z braku cyców zaczął memlać własne łapki, poduszkę i co mu tam pod pysio podeszło, więc na razie za smoczek robią moje palce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz