Mamy nawet maciupki sukces. Dzisiaj Melba podjęła nieśmiałe próby, żeby nakarmić dzieci poza pudełkiem 
Problem polega na tym, ze jutro wracam do pracy
i Melba musi wykazać się choć odrobiną samodzielności
A niestety ciągle, każde karmienie odbywa się z moim udziałem
Nawet jeśli nie muszę pomagać maluchom w wydobyciu cycusiów spod wielkiego brzucha Melby
to ona wciąż potrzebuje ode mnie wsparcia przy karmieniu
Nawet w nocy woła mnie do każdego karmienia i tak leżymy łeb w łeb, a Melba co jakiś czas spogląda na mnie pytająco i muszę jej powiedzieć, że wszystko jest w porządku, wygłaskać i dopiero kładzie spokojnie główkę 
No nic, mam plan
ciut Melbę oszukać i troszkę przestawić dzień z nocą, żeby dzieciaki były najedzone jak mopsy jak będę wychodzić 
A tymczasem dzieciaki z każdą chwilą robią się coraz fajniejsze
Agat

Aluś
nie pozował zbyt długo, ale za to jak ładnie
Amarilla 

Agat zaczyna mnie sobie całkiem wokół pazurka owijać
zamiast iść spać baraszkują
Odpycha rodzeństwo, bo to on chce być przy mnie
A w końcu przytula się całym ciałkiem, cudnie mruczy i usypia
Amarillka i Aluś robią to samo (z wyłączeniem baranków), ale nie z taką intensywnością i nie z taką pasją jak Agat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz