Maluchy baraszkowały na dywanie, a Tinusia i Onyś przyglądały im sie jak zaczarowane
jedynie zwyczajne zainteresowanie, tyle że całkiem spore to zainteresowanie
Głównie Tinka rwała sie, żeby wejść i podejść bliżej do tych bliżej nie zidentyfikowanych klusek
no ale delikatnie jej to wyperswadowałam
Jak to dobrze, że ja mam takie grzeczne koty
No ale grzeczność grzecznością - lepiej żeby to pierwsze spotkanie maluchów z dużymi kotami odbyło się bez niepotrzebnych stresów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz