po prostu ciągle jeszcze nie mam ani czasu, ani głowy do tego. Dwadzieścia cztery godziny na dobę jestem maksymalnie skupiona na maleństwach, ciągle boję się ucieszyć na całego, ciągle myślę, żeby nie daj Boże czegoś nie przeoczyć, to ciągle jeszcze takie kruche istotki
W przerwach, kiedy maleństwa spokojnie śpią, staram się wymiziać resztę stadka - mocno zdezorientowaną zresztą i z lekka zbulwersowaną albo po prostu staram się choć troszkę przespać, żeby zachować absolutną czujność i nie stępieć
Wszystko wskazuje na to, że maleństwa czują się dobrze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz